Wystawa fotografii Jerzego Piątka

w_lustrze

AKT_Jerzy P

„Akt – fotografia nieartystyczna” – taki tytuł dał Jerzy Piątek swojemu nowemu albumowi oraz wystawie prezentowanej w Ośrodku Promocji Kultury „Gaude Mater”. Wernisaż z udziałem tego znanego fotografika odbędzie się 29 października o godz. 18. Wstęp wolny.

Jerzy Piątek – ur. 1946 r. w Pińczowie, mieszka i pracuje w Kielcach, od lat jest związany z Kielecką Szkołą Krajobrazu i ze Świętokrzyskim Towarzystwem Fotograficznym. Od 1978 roku członek Związku Polskich Artystów Fotografików. Za swojego mistrza uważa przede wszystkim Jana Siudowskiego, który nauczył go myśleć w prosty sposób o fotografowaniu, podobnie jak robią to dokumentaliści. Oprócz fotografii pejzażowej Jerzy Piątek ma spory dorobek jako fotograf aktów i fotograf społeczny. Warto podkreślić jego silne przywiązanie do czarno-białego rejestrowania rzeczywistości, obojętne czy jest to pejzaż, akt  czy społeczne dokumenty. Autor wielu wystaw indywidualnych w kraju i za granicą. Uczestnik plenerów artystycznych i wystaw zbiorowych. Inicjator i wydawca lub współwydawca licznych opracowań poświęconych fotografii, zarówno zbiorowych, jak i monograficznych. Najważniejsze z nich to: Mistrzowie polskiego pejzażu, Kielecka Szkoła Krajobrazu i najnowszy – Akt w polskiej fotografii. W latach 70. i 80. XX w. fotografował małe miasteczka na Kielecczyźnie, co zaowocowało albumem i wieloma edycjami wystawy Smutek i urok prowincji.

O swojej przygodzie z aktem Jerzy Piątek pisze tak:

O fascynacji wizerunkiem ciała najlepiej świadczy wymyślona przez Władysława Klimczaka wystawa „VENUS” (rok 1970). Pamiętamy kolejki, jakie ustawiały się przez Pałacem Pugetów w Krakowie przed otwarciem galerii (wstęp płatny). Z ościennych „demoludów” organizowano specjalne wycieczki. Wiele prac pokazanych na „VENUS” stanowi ozdobę różnych wydawnictw i kolekcji, jak choćby, nagrodzone Grand Prix, tak różne w charakterze prace Witolda Michalika „Macierzyństwo” czy Pawła Pierścińskiego „Afrodyta”. Nie sposób nie wspomnieć o pierwszych wspaniałych plenerach aktu i najbardziej konsekwentnym z nich w zespole zamku Książ k. Wałbrzycha. Tak interesujących wnętrz, plenerów i takiej rzeszy modeli i fotografów nie udało się chyba zapewnić nikomu po Zbigniewie Stokłosie.

Skąd w twórczości Jerzego Piątka, czyli mojej, wziął się temat aktu? Wiąże się z początkiem istnienia Fotoklubu „Kontrast” (rok 1972), powstałego w celu uwolnienia się od dominacji świetnych, ale dość monotematycznych (pejzaż) starszych kolegów pod wodzą Pawła Pierścińskiego ze Świętokrzyskiego Towarzystwa Fotograficznego. Wybór tematu padł na akt (terminu „fotografia ciała” nie używano, pewnie dlatego, że zbyt mało artystyczny). Znaleźć modelkę, bo o męskim akcie wtedy nie myślano, to był poważny problem. Akurat z gościnnymi występami pojawiła się dziewczyna o imieniu Urszula, chyba ze Szczecina, która w lokalu restauracji wykonywała taniec cygański ze striptizem. Zgodziła się pozować, nawet bez honorarium (w prezencie zdjęcia). Czysty pejzaż, architektura czy akt jakby nobilitowały fotografa. No, może jeszcze abstrakcja i techniki specjalne. Niestety, reportaż, może za sprawą psucia jakości prac w ówczesnym druku, nie był odpowiednio dowartościowany i znacznie rzadziej uprawiany, zwłaszcza przez amatorów.

Dzisiaj znalezienie modela, modelki nie stanowi problemu. Pewnie nie tylko ja spotkałem się z prośbą uwiecznienia nieznanej mi osoby w „stylu aktu artystycznego”, w zamian za prawo do dowolnego wykorzystania powstałego w czasie sesji materiału zdjęciowego. Reklama i środki masowego przekazu bardzo często sięgają po wizerunek ciała. Łatwość wykonania zdjęcia od momentu rejestracji motywu aż po gotowe dzieło oraz relatywnie niskie koszty takiej operacji, spowodowały olbrzymią ilość propozycji wystawowych. Niestety, nie zawsze przemyślanych, i dotyczy to wszystkich tematów twórczości fotograficznej. Kiedy po zakończeniu prac polegających na zebraniu materiału zdjęciowego, prezentującego dorobek polskich fotografów aktu w postaci albumu i wystawy, zaproponowano mi podobną pracę dotyczącą ostatnich 10 lat, musiałem odmówić, bo jest to trudne zadanie nawet dla zespołu specjalistów. Album „Akt w polskiej fotografii” na 400 stronach pokazuje fragmenty dorobku 85 autorów, którzy zmierzyli się z tym tematem.

Autorski album „Akt – fotografia nieartystyczna” stanowi egoistyczny rejestr części dorobku faceta – fotografa, który nie tylko pejzaże i polską prowincję fotografował. Jest jednocześnie ukłonem w stronę tych wszystkich, którym chciało się organizować, pozować, fotografować i wystawiać. Album ten proszę traktować jedynie jako skromny support przy okazji dużego projektu.

Jerzy Piątek