Winylowe i Muzyczne Delicje Zbigniewa Burdy

551349_574959989244101_976911295_n

Zapraszam na kwietniowe Winylowe i Muzyczne Delicje. Spotykamy się już po świętach wielkanocnych 20 kwietnia  w OPK „Gaude Mater”, jak zwykle o godz. 18:00.

Rok 2017 od samego początku jak prawie żaden inny miniony, obfituje nowymi płytami zespołów które można śmiało nazwać, że są legendami lspirytub prekursorami pewnych stylów w muzyce, które wywarły niezatarte piętno na tychże i innych wykonawcach. Można śmiało stwierdzić, że style te weszły już na stałe do kanonu muzycznego a pewne zespoły dzięki nim są rozpoznawalne zaledwie po kilku dźwiękach. I zapewne tak również się stanie podczas kwietniowych Winylowych i Muzycznych Delicji, gdyż zwolennicy tego zespołu rozpoznają go po pierwszych dźwiękach. Chciałem tym samym przekazać Państwu depeszę, że w kwietniowym wydaniu WiMD zagrają depesze. Zagrają a jakże … z czarnego krążka ale z jakiego. Najnowszy album DM „Spirit” (2017) zdaje się wyrastać z doświadczeń muzycznych „Sound of the Universe” i „Delta Machine”, wznosi depeszów na wyższy muzyczny poziom. Wystarczy choćby posłuchać otwierającego płytę „Going Backwards” spowitego syntezatorową mgiełką mroku i niepokoju, jednak wspartego partiami gitar i fortepianu, z wyraźnie wyeksponowaną linią melodyczną, choćby w partiach wokalnych Gahana. Singlowy „Where’s The Revolution” również osadzony jest w syntezatorowych reminiscencjach „Delta Machine” oraz solowym albumie „MG” Martina Gore, jednak i tu mamy do czynienia z wyrazistym przebojowym stylem DM. Duże wrażenie wywiera kompozycja „Scum”, ukazująca bardziej „zdehumanizowane” oblicze zespołu, zahaczające o industrial. Znakomicie wypada „You Move”. W idealnych proporcjach łączy on Kraftwerk’owy minimalizm, z wyeksponowanym rytmem, oraz melodiom. A na sam koniec zostawiamy dwie kompozycje zaśpiewane przez Martina L. Gore. „Eternal” to mantrowa powtarzalność organowych brzmień, na tle których Martin melodeklamuje kolejne przejmujące wersy. W sumie to jednak Gore’owy średniak. Natomiast w samych superlatywach można wypowiedzieć się o „Fail”, który jak na Martina przykuwa uwagę z pietyzmem budowaną, bogatą aranżację, oraz niebiańsko piękną melodią. To tyle odnośnie depeszów.

Po krótkiej przerwie która będzie miała na celu pokrzepienie ciał, przejdziemy do kolejnego punktu wieczoru.

„Muzyka rozbrzmiewa nawiedzając nas dźwiękami staccato
I nawołując rytmem
Jesteśmy samotni nocą
Gdyż światło dnia sprowadza chłodną, pustą ciszę”

Co to za fragment? Tak, to oczywiście fragment kultowego utworu Ultravox „Vienna”. …”To nic dla mnie nie znaczy – ach, Wiedeń …” To w zasadzie jest tekst o przemijającym uczuciu, idealnie stworzony do tego, aby nim kończyć toksyczne związki. Do tego tekstu powstał jak pamiętacie, wysmakowany, artystowsko – dekadencki teledysk, nagrany, a jakże by inaczej w samym Wiedniu. Syntezatory huczą jak skrzyżowanie mooga z silnikiem odrzutowym, partie skrzypieć Curriego podkręcają tempo, a Ure udowadnia, że gabarytów może jest przecim_3180_ultravoxętnych, ale głos ma za to wielki. Taka oto jazda jest przez całą pierwszą stronę. Druga jest bardziej stonowana, bo na niej są wspomniane „Mr. X” i tytułowa „Vienna”, ale całość i tak kończy energiczny, przebojowy, ale ponury „All Stood Still”. Ktoś kiedyś napisał, w jakimś angolskim czasopiśmie muzycznym kilka lat temu, że „Vienna” to jest taki sam rockowy klasyk, jak choćby „And You And I” Yes, tylko zagrany na innych instrumentach. Jakby obrazoburczo to nie zabrzmiało, ale wydaje mi się, że jest to po prostu stwierdzenie faktu, a nie żadna herezja. I nie można o tym zapomnieć, ale „Vienna” jest już od dawno pełnoletnia a w tym roku stuknęło jej równo trzydzieści siedem lat, gdyż została wydana w 1980 r. Nie da się ukryć, że to wiek bardzo szacowny. Płyta „Vienna” to dzieło wybitne, mające spory wpływ na muzykę rozrywkową lat osiemdziesiątych. Oczywiście Ultravox nie było zespołem wolnym od obcych wpływów, no bo choćby ten „Mr. X”. Wykorzystali cudze pomysły, ale do stworzenia jednak czegoś własnego.

„W tych naszych prywatnym życiach
Będziemy tańczyć do świtu
Jak długo grają bębny
Dla naszych wszystkich, prywatnych żywotów”

Z uwagi na możliwość ustawienia około 60 krzeseł, obowiązują zaproszenia na prezentację płyt i sprzętu.