Winylowe i Muzyczne Delicje Zbigniewa Burdy

551349_574959989244101_976911295_n

Zapraszamy 8 czerwca do OPK „Gaude Mater”, na ostatnie przed wakacjami spotkanie z płytą winylową. Czerwcowe Winylowe i Muzyczne Delicje upłyną nam tym samym pod wpływem bardzo dobrej muzyki. Gościć będziemy kobietę, amerykankę, oraz kilku starszych, statecznych panów i można by nawet rzec, gentlemanów. Ale to nie będą ci o których myślicie ale zgoła całkowicie inni.

W pierwszej części WiMD posłuchamy z winylowego krążka i to niekoniecznie czarnego, znaną amerykańską wokalistkę Beth Hart. Zawita ona do nas ze swoją świetną, siódmą już w swojej dyskografii płytą z 2015 r. „Better Than Home”. Słuchając tej płyty poczujemy się naprawdę lepiej niż w domu. Płytę wydała wytwórnia Provogue Records a album został wyprodukowany przez Roba Mathesa oraz Michaela Stevensa. Artystka przyznaje, że nagranie albumu „Better Than Home”, stanowiło dla niej terapię, która pozwoliła otworzyć się jej na świat i tym samym wypuścić, do tej pory skrywane emocje. Tym razem do współpracy namówili ją Rob Mathes i Mike Stevens, producenci wzmiankowanej wyżej trasy Kennedy Center Honors ku pamięci Buddy Guy’a. To właśnie owi dwaj Panowie namówili Beth do odstąpienia od dotychczasowych niepokojących, energicznych, czy wręcz nerwowych albumów, i nagrania innej, bardziej radosnej płyty afirmującej pogodę życia. Ten zwrot nabrał także innego znaczenia, ponieważ u artystki zdiagnozowano dwubiegunowe zaburzenia psychiczne, będące jedną z przyczyn jej dotychczasowych problemów (uzależnienie od narkotyków, depresje – wydawałoby się chleb powszedni, szczególnie dla artystów tak uzewnętrzniających swoje emocje na scenie, jak Beth Hart). Album opowiada o przetrwaniu i rozpoznaniu własnego ja. Artystka przyznaje, że proces tworzenia płyty był trudny. Odsłania całą wrażliwość Beth Hart, pokazuje jej wiarę, nadzieję i odnalezioną radość z życia. I taka właśnie jest nowa płyta: spokojna, pogodna i optymistyczna.

To wszystko w pierwszej części. A po tradycyjnej przerwie na kawkę, na „scenę” wejdą stateczni panowie. I tutaj padną nazwiska: Ian Paice – perkusja, Ian Gillan – wokal, Roger Glover –gitara basowa, Steve Morse – gitary i Don Airey – instrumenty klawiszowe. Tak, to nie kto inny tylko panowie z Deep Purple ze swoja płytą wydaną 7 kwietnia 2017 r – a więc „świeżynka” na rynku płytowym. Jest to 20 (!) płyta w dyskografii DP. Płyta nosi tytuł „InFinite” a więc – Koniec. Ale czy naprawdę? Ciekawostką jest to, że w sumie panowie mają w 2017 roku 340 lat. Średnia wychodzi 68. I co tego? Nic, absolutnie nic. Do wieku nawiązałem tylko dlatego, że Ponury Żniwiarz w minionych kilkunastu miesiącach nie był łaskawy dla wielkich rocka, hard rocka, czy też innych gatunków muzycznych ale mam nadzieję, że może panów z Deep Purple jeszcze przez jakiś czas oszczędzi, bo będąc już na końcowym etapie kariery, tworzą rzeczy po prostu fantastyczne i chciałbym, aby to jeszcze przez jakiś czas robili. I tak oto patrzymy na ostatni bo przecież pożegnalny album. Pożegnali się z fanami Sabbaci, żegnają się Purple. Giganci hard rocka, którzy ukształtowali nurt, będący inspiracją dla kolejnych pokoleń muzyków, musieli kiedyś w końcu złożyć broń. Zasług nikt im jednak nie odbierze …

Na pokazach audio obowiązują zaproszenia.